 |
Płocki Klub Fantastyki Elgalh'ai Mały ruch? Zapraszamy na www.facebook.com/elgalh/
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Grabarz
Papa Sigmar
Dołączył: 26 Mar 2006
Posty: 2070
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Nie 23:45, 03 Sie 2008 Temat postu: Warhammerskie podejście do Gamemastera2 |
|
|
1. Karta postaci: Kurt
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
() | Ekwipunek: -Krótki mieczyk (gównianej
/||\| -Prowiant (1) jakości ;F)
||| + -Lina
/\ -Worek na plecy
_/ \_
2. Karta postaci: Daren
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dość cichy i naprawde stoicki człowiek średniego wzrostu. Nie bywał tam
gdzie sie tłukli, bywał za to tam gdzie sie kłucili o podział i wycenę
łupów. Gadają że rozsadzał w miare sprawiedliwie i naprawde niedrogo...
- Kostur
- Płaszcz
- Troche zwinietych kartek i zaostrzony wegiel
3. Karta postaci: Walter Frantz
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dawniej tłukł się trochę po lasach, teraz w Wolfenburgu walczy o przeżycie
następnego dnia, żeby nie umrzeć z głodu. Co znajdzie to idzie do pasera,
gdzie często go rżneli na kasę. Ekwipunek: topór, trochę jedzenia, ciepłe
buty
4. Karta postaci: Kendra
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Młoda kobieta, córka łowcy. Odziedziczyła po nim łuk i jako- taki talent.
Wyposażenie- ubranie, łuk, kołczan strzał, nóż, trochę prowiantu
1. Sesja: Strona 1
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cytat: |
...::[ Mistrz Gry ]::...
SESJA 1
...::[ Mistrz Gry ]::...
Stary Świat. Mroczne, ponure, okrutne i pozbawione nadziei miejsce.
Wszechobecna przemoc, nieustanne walki, hordy Chaosu, świat, który umiera.
Może racje mają ci, którzy mówią o nim... podły? Cóż, rozejrzyjcie się. Co
widzicie? Tak, plaga ludzi, ich pogoń za pieniędzmi, nienawiść, złość,
lenistwo, zarozumiałość. Cóż innego? Krasnoludy? Lud, który ginie, walcząc
w chwale, aby inni mogli zobaczyć kolejny wschód słońca. Czy to ma sens?
Powiadacie elfy? Zarozumiałe, wyniosłe osobniki zaszyte w lasach, mają
swoje sprawy, które nigdy nie ujrzą światła dziennego.
Pada deszcz, dopełnia obraz ponurej rzeczywistości. Robi się ciemno,
wszystko jest jeszcze bardziej przygnębiające. Ostatnie promienie światła
odbijają się na kroplach wody zaległych na płatkach samotnej róży.
Róża, okruch piękna wśród otchłani szkaradztwa. Zamknijcie oczy,
pomyślcie... Czy naprawdę nie ma tu nic pięknego? Żadnej cząstki bożego
blasku? Bogowie... Powiadają, że czasami spoglądają w dół i wyszukują
ostatki światła chcąc, aby zabłysły pełnym blaskiem zanim pochłonie je
wiekuisty, nieprzenikniony mrok...
...::[ Mistrz Gry ]::...
Ruiny Wolfenburga. Pada mocny deszcz. Grupa ludzi odzianych w łachmany
wdrapuje się na hałdy gruzów za bydlęcym targiem. A raczej za skrawkiem
zrujnowanego placu, na którym niegdyś znajdował się targ.
Nie ma sensu szukać schronienia. Wszyscy jesteście przemoczeni do suchej
nitki. Zresztą i tak właściwie nie możecie biegać. Gruzowiska są
wystarczająco niebezpieczne nawet przy dobrej pogodzie. Teraz stały się
zdradziecko śliskie. Ludzie - zbieracze, wśród których jesteście i wy, idą
powoli, wlokąc się krok za krokiem. Nadzieja gna ich do przodu, wiara w to,
że gdzieś tam z przodu znaleźć można przeżycie następnego dnia a może nawet
wolność, ucieczkę z nędzy i biedy.
Pochód kilkunastu zbieraczy oraz was pilnowało aż, a może tylko 3
strażników. Weteranów, dobrze uzbrojonych, takich co spędziło życie na
zabijaniu ludzi i nie tylko.
...::[ Mistrz Gry ]::...
"Szybciej nieroby, byle deszcz nie zdoła sprawić, że wieczorem nie zeżre
całej zamówionej dziczyzny. Sprawniej człeki." krzyknął krasnolud, Hamli,
ochroniarz, najszybciej wspinający się z całej grupy mimo wielkiego topora
trzymanego w jednej ręce. "Łazicie po tych głazach jakby to były naprawdę
wielkie góry dzieciaczki." Zarechotał, na co odpowiedziało mu kilka
gniewnych pomruków w gromadzie.
Wtem usłyszeliście kobiecy krzyk przedzierający się przez chlupot
deszczu.
...::[ Kurt ]::...
Zatrzymuję się i pytam kompanów: "Słyszeliście to?"
...::[ Daren ]::...
Pochylił się mocniej i zasłaniając moknące notatki zaklął po raz setny tego
dnia. Że też nie dość było tych przepychanek i powszechnej atmosfery
wrogości. Do tego jeszcze to...
Wzniósł przekrwione od przecierania oczy ku chmurom. Wyszarpał spod
płaszcza kawałek nieźle wyprawionej skóry i owinął nim papiery. Tak
zabezpieczony pakunek zatknął za pas pod suchą jeszcze, przednią, częścią
płaszcza.
- Oby ten dzień skończył się lepiej niż wróży to atmosfera - Szepnął sam do
siebie i rozejrzał się po najbliższych "konkurentach".
...::[ Mistrz Gry ]::...
Ten krzyk był zaraz za wami. Spojrzeliście za siebie, i zdążyliście jeszcze
zobaczyć jak młoda, nieznana wam kobieta ześlizguje się i turla się w dół
dość nieprzyjemnego stoku utworzonego z cegieł i kamieni.
Pierwszym i jedynym który doskoczył na pomoc był Właśnie Hamli. Kilkoma
sprawnymi skokami po najbardziej niebezpiecznych głazach minął całą grupę i
wylądował koło pechowej panienki nim reszta zdołała o tym pomyśleć. Pomógł
jej wstać, ocenił, że jest cała i może iść dalej. Burknął, że niech się
chodzić nauczy i szybkim krokiem znów znalazł się na czele pochodu.
Gniewne pomruki ucichły. Ktoś za wami szepnął z mieszaniną ulgi i
nienawiści "Jebana kozica".
...::[ Kendra ]::...
Patrzę kto to powiedział
...::[ Mistrz Gry ]::...
Szybko odwracasz się, ale za sobą widzisz faceta o nietypowej dla tych
krain urodzie (Kurt), jakiegos skrybe chyba(Deran) oraz kilku innych
śmieciarzy. Deszcze leje. Nie wiesz kto to mógł być.
...::[ Kurt ]::...
W rzeczywistości Kurt sam w sobie był niezwykły. Ot chociazby z racji jego
młodego wieku. Cera młodzieniaszka wskazuje raczej na nastoletnie lata, ale
głębokie rysy twarzy kontrastują z wyglądem.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Kendra: z drugiej strony wiesz, że na pewno tego komentarza nie rzucił
Broch, ochroniarz, który rownież idzie w zasięgu takiego szeptu. Znacie go
wszyscy
...::[ Mistrz Gry ]::...
Broch jest najemnikiem, weteranem wielu bitew. Jest niezwykle wysoki, ale
chodzi zgarbiony, jakby przygnieciony ciężarem lat spędzonych w boju. Nosi
pancerz z dobrej skóry, metalowe nagolenniki i kaftan kolczy. Długi miecz
spoczywa w skórzanej pochwie na plecach. Broch ma jeszcze arkebuz, obecnie
owinięty w nawoskowane płótno dla ochrony przed deszczem. Niemal białe
włosy najemnika są krótko przystrzyżone, a jego oblicze zdobi dziwnie
opadająca na bok siwa broda, odsłaniająca pamiątke po cięciu mieczem. Po
ranie została szeroka blizna biegnąca od lewego policzka aż do linii
podbródka. Broch jest najemnitą, za piniądze walczył dla wojsk wielu krain.
Tylko akcent i niewielki medalik z symbolem Ulryka zdradzają jego
pochodzenie.
...::[ Daren ]::...
Przeciągam wzrokiem po towarzyszach.
- Mamy może jakieś ciekawsze pomysły na życie, albo chociaż tymczasowe
przeżycie ? Bo atmosfera tutaj powoli dąży do kolejnej burzy chaosu...
...::[ Kurt ]::...
- Kolego zajmij się swoimi sprawami
...::[ Mistrz Gry ]::...
Słowa te zostały wypowiedziane z całkowicie nietutejszym akcentem.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Mnie już na niczym nie zależy, chociaż dobrze byłoby się stąd wyrwać...
[do Kurta] Coś pan taki wkurzony? Dzień jak każdy inny...
...::[ Kurt ]::...
Spoglądam srogo na towarzysza:
- Dnia prawdziwego nie zaznałeś
...::[ Kendra ]::...
Prychnęłam pod nosem.
- Tak się niestety składa, że w tej nieszczęsnej krainie pańskie sprawy
wiążą się ze sprawami innych. I nie wyrywaj się pan tak. My tu wszyscy
doświadczeni, nie ma co patrzeć z góry.
...::[ Walter Frantz ]::...
[do Kurta] - Może i zaznałem. Nie twój interes. Teraz jednak proponuję się
skupić. Niebo ciemnieje... Róże rzeczy gadają w obozie...
...::[ Mistrz Gry ]::...
Kobieta wyróżnia się tym, że ma przy sobie rzadką w Wolfenburgu broń -
prawdziwy dość porządny łuk.
...::[ Kurt ]::...
- Jak chcesz kobitko wiązać się sprawami z ludźmi to trafiłaś w złe
miejsce
...::[ Mistrz Gry ]::...
Wtem przez ten dość gęsty deszcz zobaczyliście jak Hamli staje wryty.
Ludzie idący w pierwszych rzędach też.
...::[ Kendra ]::...
Odsuwam się, wyjmuję strzałę.
...::[ Kurt ]::...
Wyjmuję mój zardzewiały i wyszczerbiony mieczyk. Czekam na reakcję tychże
ludzi.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Co się stało? krzyczę w tłum
...::[ Daren ]::...
[do Waltera] Co znowu wymyślili ? ... Po czym zaintrygowany czymś nowym
staje i wpatruje sie w strone niewiadomej..
...::[ Mistrz Gry ]::...
Nie minęło mgnienie oka gdy przeklinając krasnolud wyszarpnął topór zza
pasa, a wszyscy śmieciarze wokół niego rzucili się do ucieczki.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Ślizgając się po kamieniach, ryzykujac swoim życiem śmieciarze uciekają w
kierunku obozu. Tylko wy wystaliście ten okropny widok i możecie jakoś
pomóc.
Widzicie jak kierunku Hamliego biegną dwa wielkie stworzenia. Obydwa o
wiele wyższe o krasnoluda i równie krępe jak on. Trzymają wielkie maczugi.
Zamiast twarzy jeden z nich ma wielki, spieniony z wielkim nosem pysk.
Drugi wydawałby się normalny gdyby nie to, że maczuge trzymał nie w ręce a
w parze błyszczących na deszczu macek.
...::[ Kendra ]::...
Strzelam w bliższego, sięgam następną strzałę
...::[ Walter Frantz ]::...
Klnę pod nosem i wyjmuję topór.
...::[ Kurt ]::...
Rzucam się na najbliższego przeciwnika wykonując proste cięcie. Po ataku
przygotowuje się do kontrataku
...::[ Kendra ]::...
Strzelam w jednego jak tylko mogę, celuję w głowę, tors
...::[ Walter Frantz ]::...
Po czym biegnę na tego z mackami
...::[ Daren ]::...
- Skąd licho tyle tych mutasów naniosło - zagderał pod nosem po czym
postąpił dwa kroki do przodu.
[oceniam chwile kurs po jakim biegną i rzucam jednemu z nich kostur pod
nogi,,, jeśli jest ślisko to powinien sam sie załatwić]
...::[ Mistrz Gry ]::...
Kendra: Zle oceniasz prędkość tych stworzeń i pierwsza strzała dolatuje do
celu o chwilę za późno, trzęsącymi się rękami nakładasz drugą i strzelasz.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Broch koło was przeklina i odwija szybko szmatę z arkebuza i opanowanymi
rękami próbuje odpalić.
...::[ Mistrz Gry ]::...
W zamieszaniu spowodowanym biegającymi ludźmi przepychacie się żeby pomóc
krasnoludowi.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Kendra: druga wypuszczona przez Ciebie strzala odnajduje drogę do celu.
Stwór niestety nawet ani trochę nie zwalnia i z wbitym w korpus patykiem
biegnie na krasnoluda, który również chyba zaczął pędzić w ich kierunku.
Jakkolwiek robi bardzo groźnie krzyczy.
...::[ Kendra ]::...
Nie strzelam w zwarcie, nie ryzykuję, że trafię krasnoluda.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Na chwile ogłusza was huk wystrzału. Siarczysty komentarz "***** deszcz"
sprawil ze nie musieliscie nawet patrzec na efekt i usłyszeliście wyciągany
miecz oraz biegnącego Brocha.
...::[ Walter Frantz ]::...
Biegnę żeby ciąć potężnym udeżeniem znad głowy w mutanta który atakuje
krasnoluda
...::[ Mistrz Gry ]::...
Krasnolud o mało nie przewrócił się o rzucony kij i zwarł się z potworem o
mackach. Gdyby nie Kurt i Walter to drugi stwór zmiażdżył by mu głowę.
Rozkojarzyliście go i on ochlapując was pianą rzucił się na was. Zablokował
wasze pierwsze uderzenia i czujecie, że jest od was zdecydowanie silniejszy
i większy. Kurt: udało Ci się go dźgnąć poprzez zaslone ale niewiele
przebiles mu skórę.
...::[ Daren ]::...
Szybko rozejrzał się po zamokłej ziemi w poszukiwaniu nowego oręża. Jak na
złość żadnej belki czy deski... Jakkolwiek nawet w "najbiedniejszym" nawet
gruzowisku nie mogło zabraknąć kamieni.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Kamieni mnóstwo, nawet jest jakas deska ale ona nie wyglada dobrze.
...::[ Daren ]::...
Wyważywszy w dłoni prawie kilogramowy kamień ruszam łukiem próbując zajść
od tyłu jednego z mutków i odwrócić jego uwagę w chwili gdy będzie się
zamachiwał na jednego z naszych.
...::[ Walter Frantz ]::...
Wołam "pomóżcie!" po czym próbuję z całej siły udeżyć w prawą nogę stwora.
Uderzenie dosięgnęło celu. Topór utkwił w nodze tak, że nie mogłem go
wyciągnąć. Na szczęście z pomocą przyszli Kurt i Broch. W tym momencie
obaliłem się na ziemię. Potwór zaryczał straszliwie.
...::[ Kurt ]::...
Biorąc pod uwagę nieskuteczność cięcia, pchnę mieczem z całej siły w
najwygodniejszy dla mnie punkt. Wykorzystuję fakt, że potwór jest już ranny
i oszołomiony po poprzednikm uderzeniu.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Daren: gdy zachodzisz walczących z tym porządnym kamulcem masz wrażenie, że
w oddali dostrzegasz jakąs postać stojącą przy jednym z gruzowisk. Po
mrugnięciu okiem już jej nie widzisz.
...::[ Kurt ]::...
Miecz wbija się na niewielką odległość, ale zamierzony efekt uzyskałem.
Potwór znów zaryczał i zaczął krwawić obficie.
...::[ Daren ]::...
Potrzasam głową i przecieram oczy. Po chwili powracam jednak do walczących
i pilnuję, żeby żaden ze stworów nie wyprowadził pełnego ciosu.
...::[ Kendra ]::...
Patrzę ze zgrozą na sktybę idącego na potwora z kamieniem, idę za nim,
zakładam strzałę, szukam okazji, żeby pewnie posłać strzałę.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Krasnolud niesamowicie sapie i męczy się siłując z przerażającą mieszaniną
człowieka i ośmiornicy. Szczęśliwie uderzający w plecy stwora kamień
rzucony przez Derana pozwala wyrwać się krasnoludowi z morderczego uścisku
bez narażania się na cios wielką maczugą. W tym momencie strała wbija się w
jedną z macek stwora przybijając ją do jego cielska.
...::[ Walter Frantz ]::...
Wstaję i dostrzegam jak Broch potężnym uderzeniem rozpłata mutantowi
brzuch. Dodatkowo następny cios Kurta go osłabia. Potwór obala się na
ziemię. Ostrożnie wyjmuję mój topór i składam się do dobicia przeciwnika.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamliemu wiecej nie trzeba. Jednym poteznym ciosem przewraca zbyt wolnego
mutanta. Ten wpada w kaluze i opryskuje krasnoluda mieszanina wody i krwi.
Ten nie waha się i dwoma uderzeniami porządnego topora odrąbuje mu głowę.
Po czym krzyczy i odwraca się w kierunku waszej walki.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Gdzie Broch zrobil to samo z drugim intruzem.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Deszcz zacina mocno, wy stoicie samotnie na gruzowisku dysząc ze zmęczenia
i nerwów, z potężnie bijącymi sercami. Patrzycie się na siebie oraz cielska
potworów. Wszyscy inni uciekli w kierunku obozu. Nie maja daleko.
...::[ Daren ]::...
Rozglądam się po pozostałych próbując zdobyć trochę zainteresowania.
- Tam był chyba jeszcze jeden. - wskazuję miejsce gdzie widziałem postać. -
Nie wiem czemu nie zaatakował.
...::[ Kurt ]::...
Wycieram krew o szaty po czym chowam za pas. Spoglądam pytająco na
kompanów: "Wszyscy są cali?"
...::[ Walter Frantz ]::...
- Cali. No, niezła robota. Nazywam się Walter [mówię do wszystkich]. Co
teraz? wracamy? Może być ich więcej... Gdzie? [ do Derana]
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli: "*****. Aargh. Gdzie jest Albert? Tym razem go zabije jak znajde.
Naprawde go zabije, niech lepiej mi sie na oczy nie pokazuje jebany
tchórz." Patrzy na was. "Dziekuje za pomoc. Mnie tylko trochę smagnął macką
ale nie wygląda to źle (patrzy na male zadrapanie). Gdzie gdzie?"Rozgląda
się tam gdzie Deran pokazal.
...::[ Kendra ]::...
Opuszczam łuk, patrzę tam gdzie wskazał skryba.
...::[ Kurt ]::...
Do Darena: - W ferworze walki mogłeś pomylić z jednym z przeciwników.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Choć ktoś ze mną sprawdzić. Lepiej być pewnym...
...::[ Daren ]::...
Wskazuję jeszcze raz ren sam kierunek.
- Przez chwile widziałem postać ale nie bardzo miałem mołżliwości się
przyglądać - Uśmiecham się nieco złośliwie ale raczej sympatycznie.
...::[ Mistrz Gry ]::...
W deszczu slabo widać. Nastepne gruzowisko koło zrujnowanych budynkow i
pozostałości. Szliście przez nie nie raz w drodze do dalszych terenów
zbieraczych. Nie widac tym nic specjalnego w tym momencie. Gruz, błoto,
deszcz. Zły dzień.
...::[ Kendra ]::...
Uśmiecham się, pytam- a miał macki?
...::[ Daren ]::...
- Jeśli nawet to nie rzucały się w oczy - Odpowiadam nieco złosliwiej. -
Tak czy inaczej przeczekałbym deszcz w bezpieczniejszym miejscu.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Miał, nie miał trzeba sprawdzić. [wskazuję na Kurta] Choć, zobaczymy co
to było.
...::[ Kurt ]::...
- Z drugiej strony Daren może mieć rację. Jesteśmy na terenie, gdzie chaos
raczej nie chodzi parami. Mogą tu byc większe grupy. Chociaż zastanawia
mnie, czemu nas nie zaatakował.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli uważnie milcząco wypatruje w miejsce gdzie pokazał Deran. Broch w tym
czasie spokojnie mówi: "Tutaj od dawna było spokojnie. Przecież jesteśmy
tak blisko obozu. Odwazni jestescie panowie... i panie".
...::[ Kurt ]::...
Wyciągam niedawno schowany miecz i razem z Walterem kierujemy się w
kierunku wskazanym przez Darena.
...::[ Daren ]::...
- No nie wiem - Mowie nieco ciszej i rozglądam sie po pozostałych - Jak
uciekł to uciekł, a jak nie to tym bardziej bym sie zastanowił.
...::[ Daren ]::...
- Deszcz raczej nie sprzyja ani łukom ani broni czarnoprochowej ... a to
tak jakby nasza głowna przewaga jak sądzę.
...::[ Kurt ]::...
- Ucieknie - powiadomi prawdopodnie inne oddziały.
...::[ Daren ]::...
Patrze pytająco na krasnoluda.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli rusza za Kurtem. Spojrzal na Derana"Jak chcesz to biegnij do obozu.
Dogonisz tamtych a zreszta tutaj powinno byc spokojnie." Przeciera topór o
swoją nogawicę i dogania Kurta z pytaniem "Skad jestes bo nie stad jak
slychac? I w jakiej cenie macie tam rude zelaza?". Broch owija szczelnie
swój arkebuz w nawoskowaną szmatę i wstając mówi ponuro: "Może i tak sie
stac. Ale jak dla mnie to one tutaj bez powodu by nie przylazly. Tam moze
cos byc". Oczy blysnely mu zlowieszczo.
...::[ Kendra ]::...
- Coś? Co może interesować te potwory?
...::[ Daren ]::...
- Trzeba było od razu w ten sposób - Uśmiecham się pod nosem - Skoro tak
to i ja wam potowarzyszę.
Gdy tylko Krasnolud się odwraca podnoszę swój kostur i idę za nimi.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Idzie za Hamlim. "Nie wiem. Ich pytaj (mijając kopie zwłoki). Jesli o to
walczyły to moze byc cos wartosciowego. Co szkodzi sprawdzić." Sprawia
wrażenie lekko szalonego. "I za to Cie lubie Broch" smieje sie brodaty.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Deszcz jakby troche zelżał. Ale co z tego skoro przez to się nie przyjemnie
idzie bo błoto i kamienie się śliskie zrobiły. Chmury zaslaniaja slonce i
powodują, że człowiek czuję się przygnieciony cięzarem świata.
...::[ Kendra ]::...
Wzdycham, pchana ciekawością idę za resztą.
...::[ Kurt ]::...
- Jestem z dalekiego zachodu. Cena rudy raczej nie ma tam jakiegokolwiek
znaczenia. Właśnie... Wy z Imperium macie wszystko za złoto i inne
minerały. Nie zaznaliście prawdziwych trudów życia. Może Ci się to wydawać
głupie, bo te słowa wymawia niespełna 20-latek, ale wierz mi to co tu
spotykam nie równa się z moją przeszłością.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Krasnolud patrzy na Ciebie zdziwiony i milknie.
...::[ Walter Frantz ]::...
[do Kurta] - Myślisz, że tylko ty masz ciężką przeszłość. Przestań
chrzanić. Nikt z nas nie miał różowo...
...::[ Daren ]::...
- Dobra Panowie - bo sie zaraz zaczniemy licytować kto więcej zielonych na
wojnie urabał i komu to więcej braci owi zieloni zjedli. Mamy kogoś szukać
to sie pośpieszmy.
...::[ Kurt ]::...
- Będziemy się teraz licytować, kto miał gorszą przeszłość? Nie bądzmy
niedojrzali.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Nareszcie ktoś mądrze gada... Masz rację, chodźmy.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Wszyscy patrzycie w miejsce które pokazywał Deran. Jest to sciana
przewróconego domu. Ściana gdzie wszystkie dzrzwi i okna zabite są dechami,
troche okopconymi podczas przemarszu wojska. Ludzie stąd musieli uciec
zanim pojawiła się armia chaosu skoro mieli czas zablokowac to miejsce.
Mimo to boczny mur został przewrócony, dach przechylił się całkowicie na
stronę przewróconego muru, tak, że nawet dałoby sie tam wejść do środka bez
wyrywania drzwi. Mimo to nikt nigdy tam nie wchodzil, bo te tereny miasta
juz dawno zostaly wysprzatane przez pierwszych przybyszów.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Zaraz dalej na drodze znajduje się dośc wysoka kupka gruzów na którą
zaczyna wdrapywać się Hamli. Broch uważnie się rozgląda. Obok tego
zniszczonego budynku stoją dwa inne, jeden nawet z malym podwórkiem.
...::[ Walter Frantz ]::...
Spoglądam na budynki, próbując dostrzec coś szczególnego. Jako, że nic nie
zauważyłem rzucam: "Trzeba przeszukać te budynki. [do Derana] Gdzie
dokładnie widziałeś to coś?
...::[ Daren ]::...
- Gdzieś turaj - wzruszam ramionami - Byłem mimo wszystko jednak trochę
rozproszony waszymi dwoma obślizgłymi kolegami.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli wlazł na góre, porozglądał się nerwowo i krzyknął głośno "nic
ciekawego nie widze tutaj ani dalej". Odwrócił się i zaczął zeskakiwać na
dół.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Dobra, trzeba się rozdzielić. Mamy w końcu trochę terenu do przeszukania.
Ja idę tam [wszakzuję na jeden z budynków]. Idzie ktoś ze mną?
...::[ Daren ]::...
- Nie po to za wami lazłem żeby sie teraz dzielić. Mamy trzy budynki to i
razem je przetrzepiemy. Znając szczęscie to jeszcze zanim przestanie padać
...
...::[ Mistrz Gry ]::...
Walter: gdy patrzyles na sąsiedni budynek z małym podwórkiem, gdzie
uchowało sie nawet trochę zarosłej chwastami trawy zauważyłeś, że jego
otwarte na ościerz drzwi chwieją się jakby ktoś tamtędy przeszedł. Bo
przecież dzisiejszy lekki duszny wiatr by takiego mocnego drewna tak nie
bujał.
...::[ Kendra ]::...
Rozglądam się za jakimiś śladami na ziemi
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli staje obok lustrującego cały obraz Brocha. "To co, wracamy na baze i
szukamy Alberta zeby mu zrobić z dupy Kometę Sigmara?" Najemnik zaprzecza
machnięciem głową.
...::[ Kurt ]::...
Podnoszę głos: - Widzicie coś?
Kieruję się cały czas obok Waltera.
...::[ Walter Frantz ]::...
Podchodzę do budynku i nasłuchuję wszelkich odgłosów. Mówię szeptem do
reszty: "Coś tam się poruszyło"
...::[ Kurt ]::...
- Hamli, trochę zły moment na odwrót. Zbadajmy sprawę do końca. Nie chcę
niespodzianek pod koniec dnia.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Kobieta odchodzi od grupy i zaczyna przyglądać sie zgarbiona uważnie ziemii
(przy ścianach jest całkiem sucho), błotu, kamieniom i trawie.
Kendra: Jestes pewna ze ktos tutaj przechodzil. Widac w paru bardziej
zabloconych miejscach wglebienia od stóp. Raczej świeże. Prowadzą między
budynkiem wskazanym przez Derana a tym z podwórkiem.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Walter: przez dość gęsty deszcz nie słyszysz niczego szczególnego.
...::[ Daren ]::...
- Walter nie oddalaj sie - Rzucam juz trochę od niechcenia.
...::[ Kendra ]::...
Wołam do reszty, pokazuje ślady
- Ktoś tu niedawno przechodził
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli spogląda milcząco na Kurta po czym na dłuzej zatrzymuje wzrok na
Brochu. Deszcz zaczyna powoli ustawać. Dziwna jest ta duchota w przecież
mokry dzień. Przeklęty Wolfenburg!
...::[ Walter Frantz ]::...
- Ciii... [do Derana i Kendry] Nieśmiało zaglądam do środka. Przy okazji
węszę, czy nie śmierdzi mutantem.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Wszyscy widzicie ślady pomiędzy tymi dwoma budynkami (to jest dobre
kilkadziesiat kroków).
...::[ Kurt ]::...
Szeptem do reszty: - Obawiam się najgorszego. Zasadzki.
...::[ Daren ]::...
- Aha - przytakuje - a On naprawde bardzo chce oberwać - Szepcze do reszty
i wskazuje Waltera. Po czym przyglądam sie wielkości śladów
...::[ Mistrz Gry ]::...
Walter: jak tylko stawiasz stopy na trawniku czujesz mocny swąd nieznanego
pochodzenia. Wydobywa się ze środka budynku. Może padlina? Zatrzymałeś się
w drodze do drzwi. Pluskniecie usłyszałeś ze środka? Czy to z zewnątrz?
...::[ Mistrz Gry ]::...
Ślady są ludzkie. Ale jakieś takie małe. Może dziecięce? Nagle jedno z
waszej trojki patrzącej na ślady zauważa że to była bosa stopa. W jednym
miejscu jest odbicie całej. Chyba normalna choć mała.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Hamli coś szepcze z Brochem.
...::[ Walter Frantz ]::...
Poczułem się nieswojo, a nawet się przestraszyłem. Powoli wycofuję się do
reszty grupy. Mówię do wszystkich: "Ktoś tam jest [wskazuję budynek]. Na
pewno."
...::[ Daren ]::...
- Wiemy - odpowiadam złośliwie i pokazuje na ślady.
...::[ Kendra ]::...
Patrzę na ślady
- Wygląda na ślady dziecka... ale jakie przeżyłoby tutaj bez opieki.
...::[ Kurt ]::...
- Zapewne opiekunów też niedługo znajdziemy.
...::[ Walter Frantz ]::...
Oglądam dokładnie ślady. Trochę się uspokoiłem widząc, że to nie mutant. -
W takim razie tym bardziej musimy sprawdzić. Chodźcie. Chyba nie musimy się
bać dziecka?
...::[ Kendra ]::...
- Chyba nie. Sprawdźmy
Patrzę dokąd prowadzą ślady
...::[ Kurt ]::...
Patrzę z pogardą na Waltera. - A czy jesteś święcie przekonany, że to tylko
dziecko?
...::[ Daren ]::...
Nie komentuje na głos. Patrzę jedynie wzrokiem pełnym politowania na
Waltera oraz złośliwie-pozytywnie-zaskoczonym na Kurta.
...::[ Kendra ]::...
Prycham cicho
- To będziemy tu stać i moknąć panowie? Zróbmy coś, albo wracajmy do obozu,
głodna jestem.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Nie jesteś w stanie powiedzieć w którą stronę prowadzą ślady. Troche
rozmyte przez deszcz, a ta jedna cała odcisnięta stopa mówi całkowite nic.
...::[ Walter Frantz ]::...
- Pani z łukiem tak powiedziała. Ja też co nieco się znam na śladach.
Zresztą sam powiedziałeś, że nie chcesz niespodzianek na koniec dnia... Tam
coś jest. [zwracam się do ochroniarzy] Hej! Panowie! Może pomożecie?
...::[ Mistrz Gry ]::...
Oderwali się od rozmowy i podeszli bliżej zeby nie krzyczec. "Ale w czym?
Co wy chcecie zrobić?"
...::[ Kurt ]::...
Uśmiechnąłem się lekko.
- Przelicz siły na zamiary, kolego. Nie wiesz co tam jest, bazujesz tylko
na domysłach, a to może doprowadzić nas wszystkich do zguby.
...::[ Kendra ]::...
[do Kurta] Lekko zniecierpliwiona
- To zaproponuj coś panie, skoro jesteś taki doświadczony
...::[ Walter Frantz ]::...
- Coś tam jest w tych budynkach. Może po to przyszły te mutanty co to nas
zaatakowały? Trzeba by sprawdzić... [do Kurta] Nikt nie każe ci tutaj
zostawać. Obóz jest niedaleko...
...::[ Kurt ]::...
- Życzę w takim razie szczęścia... bohaterze.
Odwracam się i powolnym krokiem zmierzam w kierunku obozu.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Broch: "To ze cos tu jest to ja od poczatku wyczulem. Ale skoro do nas nie
wylazło to znaczy, że albo się nas boi, albo się nie rusza wogóle. Ale te
ślady..."
...::[ Daren ]::...
- No to ruszamy. Tylko się zorganizujmy nieco. Ciezkozbrojni przodem
panienka z łukiem niech osłania a pokręcę się gdzieś w środku starając sie
nie wejsc na linię strzału ...
...::[ Daren ]::...
Patrząc na odchodzącego Kurta wzruszam ramionami. - Jeden mniej do
podziału.... To jak ruszamy ?
...::[ Walter Frantz ]::...
- Ruszamy. Dobrze mówisz [gładząc swój topór]. Ja i panowie ochroniarze z
przodu, a wy z tyłu.
...::[ Kendra ]::...
- Ruszajmy. I jestem Kendra, nie 'panienka z łukiem'- uśmiecham się
krzywo.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Krasnolud patrzy na Derana zdziwiony. "Z łukiem do budynku lepiej nie
wchodź kobieto. Sluchaj starego wygi lepiej. Wez jakis noz i jesli musisz
to idz za mna i Brochem". Rozglada sie. "To gdzie wchodzimy najpierw?"
Broch wyciąga swój miecz i spluwa na ziemię.
...::[ Walter Frantz ]::...
Wskazuję budynek do którego zaglądałem. - Tam. Coś tam na pewno jest.
...::[ Daren ]::...
- Słodki dzidziuś - patrze raz to na Waltera raz na Kendre - jak już go
powalimy, złapiemy i zwiążemy to może go wychowacie ? - Ściskam kij w
rekach choć jestem świadom że w budynku moge nim co najwyżej odepchnąc
przeciwnika.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Gdy jesteście blisko wejścia, już na tym zarośniętym chwastami podwórzu
czujecie ochydny zapach. Rozglądacie się czy tu nie leży jakiś syf który
mógłby tak śmierdzieć, ale to musi dochodzić z wewnątrz. Odór nie
przypomina wam niczego. Jedynie Deranowi przypomina zapach kupki gnoju,
który powstał na ziemii, gdy raz nie udało Ci się czegoś wyczarować.
Krasnolud przeklina obrażając wszelki pomiot chaosu.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Słyszycie pluskanie. W środku jest ciemno i zadziwiająco nienaturalnie
duszno, że powietrze wydaje sie wręcz gorące. Coś wydaje ten dziwny odgłos,
ale gdzieś z daleka. Oczy chwile przestawiają sie wam do słabego światła
które przebija sie przez poniszczony dach. W oddali widać drzwi, pewnie do
chłodniejszego pokoju w ktorym w normalnych czasach była spiżarnia. Glniane
klepisko świeci na środku nieregularną, wykopaną dziurą. Poza tym pusto.
Ziemia jest ubrudzona jakimś śluzem, wygląda na świeżo kopaną.
...::[ Mistrz Gry ]::...
Duchota, gorąc i nienaturalne pluskanie... |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Grabarz dnia Nie 23:46, 03 Sie 2008, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Dragon_Warrior
God Emperor
Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 16 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 0:30, 04 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
misiu gry - a jakieś podsumowanie ? słowo pochwały ?
oczywiscie jak poczujesz sie pouczony to mozesz usunac ten post
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Dragon_Warrior dnia Pon 0:31, 04 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Grabarz
Papa Sigmar
Dołączył: 26 Mar 2006
Posty: 2070
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 15:24, 04 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
Wklejalem to w nocy kiedy bylem spiacy i nie chcialo mi sie nic pisac.
Bylo fajnie. Mi sie podobalo. Przepraszam ze nie przygotowalem sie zbyt mocno i czym dalej w sesje tym dluzej musieliscie czekac na opisy (pierwsze opisy mialem przygotowane, a dalej musialem juz pisac na biezaco, a powinienem miec miejsca najwazniejsze np. drugie gruzowisko napisane wczesniej).
Wiem juz ze odgrywanie walk w GMie to ciezka sprawa i raczej rzecz ktorej trzeba unikac. Program dobry do sesji intrygowych, tajemniczych, przygadywanych.
A najlepszym graczem byl Mateusz, bo robil rzeczy ktore sa normalna reakcja a ktorych wy byscie nie zrobili albo byscie zrobili bo kosmicznie dlugich rozmyslaniach i wreszcz zmuszaniu ze strony mga zamiast odruchowo - np. przeszukiwanie terenu, pojscie zobaczenie co gdzies sie dzieje ;P. Pamietajcie, ze mimo ze to podły Stary Świat to wy jestescie jego bohaterami ;P.
BTW: ciekawe czy wpadniecie ktora wasza "kwestia" prawdopodobnie uratowała życie obydwu najemników?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Mateusz K
Krzew
Dołączył: 15 Paź 2007
Posty: 2911
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 2/5 Skąd: Z odległej Galaktyki...
|
Wysłany: Pon 15:53, 04 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
hehe
Człowiek, który w swoim życiu rozegrał trzy przygody (łącznie z tą)... hehe
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dragon_Warrior
God Emperor
Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 16 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 16:37, 04 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
Cytat: |
BTW: ciekawe czy wpadniecie ktora wasza "kwestia" prawdopodobnie uratowała życie obydwu najemników? |
hmm ... zakładam ze bedzie sie łatwiej domyślić po tym jak gdzieś zaraz jakaś masakra będzie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Grabarz
Papa Sigmar
Dołączył: 26 Mar 2006
Posty: 2070
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 16:44, 04 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
nah. Ja jestem czlowiekiem ktory zmienia losy scenariusza w zaleznosci od inicjatywy graczy i nastroju ;P.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dragon_Warrior
God Emperor
Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 16 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 17:00, 04 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
no to mów gdzie ich miało porąbać
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Grabarz
Papa Sigmar
Dołączył: 26 Mar 2006
Posty: 2070
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 8:36, 06 Sie 2008 Temat postu: |
|
|
Nie powiem jak nie macie pojecia ;P.
Powiem wam ze jak teraz to czytalem fragmentami to strasznie mi sie to podoba ;P. Dobry stuff.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Grabarz
Papa Sigmar
Dołączył: 26 Mar 2006
Posty: 2070
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 23:19, 13 Sie 2010 Temat postu: |
|
|
czytam to po dwoch latach i nie wiem kto wtedy wam to mistrzowal, bo chyba nie bylem to ja tak mi sie to podoba
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|